Kącik psychologiczny


Jak rozmawiać z dzieckiem przedszkolnym o koronawirusie?

 

            Świat dziecka w wieku przedszkolnym jest bardzo mały i ważne jest, by w tym świecie dziecko czuło się bezpiecznie. Zadaniem dorosłych jest takie informowanie dziecka, by z jednej strony otrzymało odpowiedź na swoje pytanie, a z drugiej nie czuło się przerażone i bezradne. Nie wolno zostawiać dziecka bez odpowiedzi na nurtujące go pytania! Pamiętajmy, że nasze odpowiedzi muszą być zgodne z prawdą. Młodszym dzieciom zazwyczaj wystarcza minimum wiedzy. Im dziecko starsze, tym oczywiście odpowiedzi powinny być pełniejsze.

Zadaniem dorosłego jest spokojne wyjaśnienie sytuacji i przekazanie dziecku obowiązujących zasad (mycie rąk, unikanie skupisk ludzi). Unikajmy zdenerwowania, okazywania niepokoju, strachu lub paniki, komentowania przy dziecku dramatycznych relacji medialnych

Jeżeli dziecko pyta dlaczego są zamknięte przedszkola, to odpowiadajmy, że dla bezpieczeństwa. Jeśli maluch pyta o możliwość  zachorowania, to powinniśmy odpowiedzieć zgodnie z prawdą, że tego nie wiemy ale właśnie dlatego zostajemy w domu.

            Jeżeli będziemy odpowiadać w sposób spójny, spokojny, przemyślany, z którego wynika, że wiemy co się dzieje i panujemy nad sytuacją to dziecko będzie spokojne. Brak informacji i zdenerwowanie dorosłego jest tym, co najbardziej dzieci stresuje.

 

Opracowanie: Maria Buczkowska - psycholog

(19.03.2020 r.)


Z dzieckiem w domu

 

Epidemia koronawirusa sprawiła, że odwołane są zajęcia szkolne i przedszkolne. Wielu z nas większość czasu spędza więc z dziećmi w domu. Sytuację komplikuje fakt, że obecnie odradza się wyjścia na place zabaw, gdzie maluchy mogłyby pobawić się z innymi dziećmi. Cóż więc robić? Jak zawsze niezawodnym przyjacielem są książki, które nie tylko przenoszą w inny świat, ale budują więź między nami a dzieckiem. Możemy razem bawić się w różne gry i zabawy. Oferta jest przebogata a Panie Wychowawczynie na pewno pomogą Państwu dobrać właściwe treści. Pozwólmy też dziecku na ruchową ekspresję na tyle, na ile jest to możliwe w warunkach domowych.

A może opowiedzmy dziecku jakąś pogodną historyjkę ze swojego dzieciństwa albo przeczytajmy bajkę, którą czytali nam nasi rodzice?

Chciałabym zwrócić uwagę Państwa na jeszcze jedną ważną kwestię: w tym czasie bądźmy blisko swego dziecka. Wykorzystajmy tę trudną sytuację i zadbajmy, aby ten czas był dobry jakościowo. Może uda się zwolnić tempo i stać się bardziej uważnym? Postarajmy się o rytm dnia, w którym będzie czas na zabawę, spokojne rytuały związane z posiłkami lub zasypianiem. Możemy w tym czasie zaprosić dzieci do częstszego udziału we wspólnych czynnościach takich jak przygotowywanie posiłku lub sprzątanie. To także buduje bliskość i sprawia, że dziecko czuje się potrzebne. Postarajmy się o uśmiech i spokój, bo tego nasze dzieci bardzo teraz potrzebują.

 

Opracowanie: Maria Buczkowska - psycholog

(23.03.2020 r.)


Dziś chciałabym Państwu zaproponować krótką bajkę, którą możemy opowiedzieć lub przeczytać dziecku. Napisałam ją z nadzieją, że może wywoła uśmiech albo zainspiruje do rozmowy na ten ważny teraz temat.

Oto ona:

Pewnego razu na gałązce forsycji usiadła mała biedronka. Przymknęła oczka, wystawiła buzię do słonka i rozkoszowała się pierwszym ciepłym dniem. Nagle poczuła, że COŚ usiadło blisko niej. Otworzyła lewe oko i zerknęła:

- Oj…. - krzyknęła z przestrachem

Obok siedziało brzydkie stworzenie i uśmiechało się złośliwie.

- Kim jesteś? - zapytała mała biedronka

- Jestem super wirus, jestem silny, duży i dlatego nazywają mnie Koronawirusem - odpowiedziało chełpliwie dziwne stworzenie i zadarło do góry coś w rodzaju nosa.

- Co tu robisz? Ta gałązka jest moja i nie przypominam sobie, abym tu kogoś zapraszała?

- Nudzę się - odparł wirus - myślałem, że zaszkodzę wielu ludziom a tu ulice puste. Ludzie siedzą w domach.

- Nie wszyscy - zauważyła biedronka - niektórzy muszą pracować, wychodzą kupić chleb albo kawałek sera, albo karmę dla kota

- No tak, tak ….Zaraz jednak pędzą do domów i zanim ja się zorientuję, to już są drzwi zamknięte - odparł smętnym głosem wirus.

- Niektórzy wychodzą też na spacer. Krótki, ale jednak.- zauważyła biedronka

- Ale ja wolę takie duże skupiska ludzi. Wtedy czuję się jak ryba w wodzie. Mogę swobodnie skakać z jednego człowieka na drugiego bo wówczas niektórzy ludzie poczują się gorzej - zaśmiał się złośliwie.

Biedronka ze zdumienia otworzyła szeroko oczy i buzię:

- I ciebie bawi to, że ktoś się poczuje gorzej? - pisnęła z przestrachem

- Owszem. Ale teraz ludzie zaczęli uważać. Już się nie gromadzą jak dawniej ina dodatek zaczęli częściej myć ręce! Nawet jak usiądę sobie na czyjejś dłoni to zaraz mnie zmywają ciepłą wodą z mydłem zauważył wirus.

- To chyba dobrze, że ludzie myją ręce? - zapytała zdziwiona biedronka

- Z mojego punktu widzenia to zdecydowanie źle. Tak bardzo chciałbym komuś zaszkodzić, ale ludzie mi to utrudniają! - odparł rozzłoszczony wirus i aż tupnął czymś, co mogło uchodzić za nogę.

- Wiesz co..? - rzekła biedronka chyba powinieneś się stąd wynieść. My nie chcemy tu złośliwych stworzeń, które szkodzą innym.

To powiedziawszy, biedronka rozwinęła skrzydełka i..frrrr odleciała.

 

Opracowanie: Maria Buczkowska - psycholog

(30.03.2020 r.)